

Zenit TTL![]() Typ aparatu: lustrzanka małoobrazkowa Obiektyw: wymienny, gwint M42, std. Helios 44M-4 Pomiar światła: przez obiektyw (TTL) Wizjer: pryzmat pentagonalny (obraz rzeczywisty) Czas naświetlania: 1/30 - 1/500 + B Migawka: horyzontalna płócienna Zasilanie: bateryjka "pinezka" Producent: prawd. zakłady w Krasnogorsku Kraj: ZSRR Zenith. Legenda sama w sobie, czyli najpopularniejsza lustrzanka za czasów PRL. Był to pierwszy aparat jaki miałem w ręku. Jedyny mój kontakt z nim polegał niestety głównie na gryzieniu tasiemki od pokrowca. Więcej nie udało mi się zdziałać gdyż komuś bardzo się aparat spodobał w pociągu i tyle go widzieliśmy... Smiena 8M
![]() Typ aparatu: aparat małoobrazkowy Obiektyw: stały 40mm f/4-f/16 Pomiar światła: brak Wizjer: zwykły Czas naświetlania: 1/15 - 1/250 + B Migawka: centralna aluminiowa Zasilanie: niepotrzebne Producent: - Kraj: ZSRR Zaraz po Zenitach, prawdopodobnie najbardziej popularny aparat czasów PRL. Sunpet
![]() Typ aparatu: aparat małoobrazkowy Obiektyw: stały Pomiar światła: brak Wizjer: optyczny Czas naświetlania: stały Migawka: centralna Zasilanie: niepotrzebne Producent: Sunpet Kraj: - Prawie aparat, prawie zabawka. Stała przesłona i migawka, brak jakiejkolwiek automatyki. Ale zdjęcia robi :) Wizen AW-828D![]() Typ aparatu: aparat małoobrazkowy Obiektyw: stały, automatyczny Pomiar światła: automatyczny Wizjer: optyczny Czas naświetlania: automatyczny Migawka: centralna aluminiowa Zasilanie: 2xAA Producent: Wizen Kraj: - W pełni automatyczny aparat kompaktowy na film małoobrazkowy. Automatyczny pomiar światła FED 5
![]() Typ aparatu: aparat małoobrazkowy Obiektyw: wymienny, gwint M39, std. Industar 55mm f/2,8-16 Pomiar światła: wbudowany światłomierz niezależny Wizjer: zwykły, z dalmierzowym ustawianiem ostrości Czas naświetlania: 1-1/500, B Migawka: horyzontalna płócienna Zasilanie: niepotrzebne Producent: Zakłady Feliska Emuntowicza Dzierżyńskiego w Charkowie Kraj: ZSRR Jeden z ostatnich radzieckich aparatów wzorowanych na niemieckiej Leice. Seria 5 produkowana była w latach 1977-90. Wersja 5B charakteryzuje się brakiem światłomierza i obiektywem 53mm, a wersja 5C nie posiada gniazda lampy błyskowej na tylnej ściance. Wbudowany światłomierz pozwala na względne zmierzenie padającego światła - pomiar pokazywany jest na skali 1-11 znajdującej sie na górnej ściance aparatu. Po lewo od niego znajduje się pokrętło, na którym podczas wkładania filmu ustawiamy jego czułość. Niestety wyskalowane jest w gostach, przez co wkładając film o popularnej czułości ISO200, musimy ustawić skalę między 250 a 130 gostów (a dokładnie 180). Następnie ustawiając na pokrętle zmierzone natężenie światła otrzymujemy zakres przesłon i odpowiadającym im czasów, przy czym z winy skali w gostach otrzymujemy dla każdej przesłony dwa możliwe czasy naświetlania, między którymi musimy wybrać. Z początku może wydać się to uciążliwe, ale z czasem nabiera się wprawy w operowaniu parametrami naświetlania. Następną ważną rzeczą jest dalmierzowy system ustawiania ostrości, w dzisiejszych czasach bardzo rzadki. Opiera się na pobieraniu znad obiektywu dwóch obrazów i podawaniu ich do wizjera. Drugi obraz widoczny jest w okrągłym polu po środku wizjera. Aby ustawić ostrość na dany puknt, należy zsunąć jego dwa obrazy w wizjerze w jeden. Wizjer posiada także regulację ostrości dla osób z wadą wzroku. Ostrość można ustawić także opierając się na skali z pierścienia na obiektywie. Z tej samej skali możemy także odczytać głebię ostrości w zależności od przesłony, którą ustawiamy drugim z pierścieni na obiektywie. Na prawo od skali światłomierza znajduje się gniazdo lampy błyskowej, a tuż pod nią na tylnej ściance aparatu - gniazdo synchronizacyjne. Dalej na prawo znajduje się pokrętło do ustawiania czasu naświetlania. Parametr ten ustawiamy dopiero po naciągnięciu migawki - wcześniej pokrętło nie zgadza się ze skalą. Zapobiega to zniszczeniu mechanizmu. Mamy do wyboru czasy od 1/500 sekundy przez 1/250, 1/125, 1/60, 1/15, 1/8, 1/4, 1/2 aż do 1 sekundy oraz czas 1/30 do synchronizacji z lampą oraz czas B. Dalej znajduje się spust migawki, składający się ze spustu właściwego oraz kołnierza wokół niego blokującego spust przy używaniu czasu B, dzięki czemu nie trzeba trzymać na nim palca. Najdalej na prawo znajduje się naciąg filmu oraz licznik zdjęć, zerujący się po otworzeniu pokrywy. Na nim znajduje się także pokrętło do ustawiania typu włożonego filmu (światło dzienne, sztuczne itp.). Na dolnej ściance aparatu znajduje się gniazdo statywu oraz dwa zatrzaski otwierające tylną pokrywę, która oddziela się całkowicie od aparatu umożliwiając założenie filmu. Natomiast na przedniej ściance aparatu znajduje się naciąg samowyzwalacza pozwalający ustawić okres do wyzwolenia migawki oraz spust samowyzwalacza. Aparat ma dodatkowo skórzany pokrowiec z paskiem na ramie, pozwalający na szybkie otwarcie do robienia zdjęć bez wyjmowania z pokrowca, który jest przykręcany śrubą do gniazda statywu. Dzięki całkowitemu braku elektroniki aparat jest dobry dla początkujących fotoamatorów. Mogą dzięki niemu poznać podstawowe zasady naświetlania i w pełni nauczyć się kontrolować wszystkie parametry potrzebne do zrobienia zdjęcia. W obecnych czasach można go kupić za parę złotych jako staroć, mimo iż był w Polsce o wiele mniej popularny niż Zenith czy Smiena. Warto jednak go mieć, chciażby dla samego niepowtarzalnego dĽwięku przesuwającej się migawki, której odgłos przy dłuższych czasach naświetlania jest podobny do odgłosu opadającego lustra w lustrzankach. Mój egzemplarz znalazłem w 2002 roku w szafce u babci. Podobno był uszkodzony, ale prawdopodobnie była to wina synchonizacji z lampą błyskową. Po pierwszej kliszy, jeszcze czarnobiałej ORWO z "enerdówka", okazało sie że przy dziennym świetle jest wszystko w porządku. Niestety po kilku kolorowych kliszach okazało się że błona jest oświetlana jakimś błyskiem skupionym przez obiektyw lub jakimś odbiciem. Wynikiem była jaśniejsza plama w kształćie litery V na niektórych zdjęciach w jednym z rogów. Mimo to zrobiłem nim siedem kolorowych klisz i z wielu zdjęć jestem zadowolony. HP Photosmart M305
![]() Typ aparatu: aparat cyfrowy Obiektyw: stały; f/2.9 - f/4.8, min f/4.9 (wide) f/8.0 (tele), auto; 40-111mm (ekw. 35mm), auto Pomiar światła: matrycowy, centralnie ważony Wizjer: optyczny (z zoomem 3x); LCD 1.8" (130 kpix) Czas naświetlania: 15-1/2000 auto Matryca: 1/2.7 CCD; 3.21 Mpix; ISO 100-400 Zasilanie: 2xAA Producent: Hewlett-Packard Kraj: USA Typowy aparat Point-And-Shot. Bardzo prosty w obsłudze i wygodny w użyciu dla osób nie interesujących się fotografią. Był to drugi aparat cyfrowy jaki miałem przyjemność używać. Pierwszym był pożyczony aparacik tej samej firmy (HP 635), dlatego miałem nadzieje, że zakup aparatu HP będzie rozsądną inwestycją. Niestety w miarę używania pojawiały się kolejne mankamenty sprzętu. Pierwszym i najważniejszym jaki zauważyłem to nieradzenie sobie aparatu z doświetlaniem planu fleszem w warunkach sztucznego oświetlenia. Większość zdjęć wychodziła drastycznie prześwietlona lub niedoświetlona. Druga sprawa to bardzo duże szumy przy wykonywaniu zdjęć w złych warunkach oświetleniowych. Sprawą która najbardziej zniechęciła mnie do tego aparatu to brak kotroli manualnej nad parametrami naświetlania. Tryby fotografowania, które zawiera aparat, nie dają szans na kontrolowanie aparatu. Czasem seria 20 czy 30 zdjęć z różnymi wariacjami ustawień nie dawała wyniku w postaci dobrze naświetlonego zdjęcia. To aparat robił zdjęcie, a nie użytkownik. Podsumowując: aparat dobry na rodzinnego grilla czy wycieczki klasowe. Canon PowerShot A520![]() Typ aparatu: aparat cyfrowy Obiektyw: stały; f/2.6 - f/5.5, min f/8.0, auto, manual; 35 - 140mm (ekw. 35mm), auto Pomiar światła: matrycowy, centralnie ważony / punktowy Wizjer: optyczny (z zoomem 4x); LCD 1,8" (115 kpix) Czas naświetlania: 15-1/2000 auto, manual Matryca: CCD 1/2.5; 4.0 Mpix; ISO 50-400 Zasilanie: 2xAA Producent: Canon Kraj: Japonia Po pół roku używania aparatu HP w moje ręce wpadł model Canona. I jest w stosunku do M305 adekwatny do nazwy - wystrzałowy :) Ma pełne manualne sterowanie wszystkimi parametrami, które można także ustawiać za pośrednictwem komputera przy pomocy dołączonego oprogramowania. Także operowanie fleszem jest bardzo proste i efektywne. Posiada możliwość rozszerzania o konwertery i filtry, jednocześnie pozostaje mały i wygodny. Matryca i optyka są dobrej jakości - zaszumienie jest znikome a aberacje zauważyłem dopiero przy używaniu telekonwertera. Niestety nie obyło się bez zgrzytów - opcja nagrywania filmów ma ograniczenie do 3 minut w gorszej jakości i do 30 sekund w najlepszej (640x480, 10kl/s). Podsumowując: aparat do ogólnego użytku, pozwalający poznać podstawy fotografii i pobawić się trochę. Panasonic Lumix DMC FZ50![]() Typ aparatu: zaawansowany aparat cyfrowy Obiektyw: stały; f/2.8 - f/3.7, min. f/11, auto, manual; 35-420mm (ekw. 35mm), manual Pomiar światła: matrycowy, inteligentny wielopunktowy / centralnie ważony / uśredniony Wizjer: elektroniczny, obraz rzeczywisty, 0.44" (235 kpix); LCD 2" (207 kpix) Czas naświetlania: 60-1/2000, auto, manual Matryca: 1/1.8 CCD; 10.1 Mpix; ISO 100-3200 Zasilanie: akumulator dedykowany Producent: Panasonic Kraj: Japonia Styczeń 2007:
Bardzo zaawansowany aparat cyfrowy, nazywany czasem pseudolutrzanką. Posiada praktycznie wszystkie jej cechy, m.in. całkowicie manualne ustawianie ogniskowej obiektywu, możliwość ręcznego ustawiania ostrości, obraz rzeczywisty w wizjerze itp. Oczywiście w pełni można kotrolować wszystkie parametry naświetlania, co daje mase frajdy fotoamatorom. Aparat jest sporych rozmiarów i tyle też waży.Niewątpliwie ważnym atutem jest bardzo dobrej jakości obiektyw sygnowany legendą - Leica. Jest to obiektyw stały - elementy ruchome (manualnie) przesuwają się wewnątrz masywnego korpusu. Do obiektywu możemy dołączać filtry i konwertery o gwincie 55mm. Aparat posiada zewnętrzną stopkę do lampy błyskowej z którą może współpracować w trybie TTL (niestety lampa musi mieć dedykowaną stopkę aby działać w tym trybie). Bardzo wygodny odchylany wyświetlacz LCD jest niewątpliwie przydatnym dodatkiem do wizjera. Z początku myślałem, że dedykowany akumulator to nie jest dobre rozwiązanie, ale po trzech miesiącach użytkowania nie odczułem dyskomfortu z tego powodu. Akumulator starcza na dosyć długo, mimo to warto kupić drugi na zmianę. Da to możliwość łądowania dopiero po całkowitym rozładowaniu, co przedłuży żywotność, a jednocześnie będziemy mogli odbywać długie sesje nie bojąc się o brak zasilania. Używanie aparatu jest bardzo intuicyjne. Wszystkie przyciski są odpowiednio rozmieszczone i wygodne w użyciu. Czasem naświetlanie i przysłoną sterujemy dwoma pokrętłami pod kciukiem i palcem wskazującym, jednocześnie trzymając cały aparat za poręczny uchwyt skrywający akumulator. Kontrola ogniskowej i ostrości (w trybie manual) dokonuje się pierścieniami na obiektywie. Każdy sprzęt ma jednak wady. W tym modelu jest nią przesadzona rozdzielczość matrycy. Powoduje to spore zaszumienie obrazu dostrzegalne od ISO400. Przy ISO100 na szczęscie nie jest to problemem, natomiast czułość ISO3200 jest chyba tylko do robienia zdjęć szumów :) Na koniec nieco o opcji nagrywania filmów. Maksymalna jakość to 846x480 (16:9) przy 30kl/s. Niestety format zapisywania (QuickTime) jest oczywiście mało skomplikowany obliczeniowo dla aparatu, ale zajmuje sporo miejsca, przez co film w najwyższej jakości to około 100MB/min. Aparat dzęki manualnej zmianie ogniskowej pozwala na stosowanie zoomu podczas kręcenia filmów a także potrafi w czasie rzeczywistym zmieniać ostrośc i parametry naświetlania. Podsumowując: aparat dla pasjonatów oraz ceniących jakość wykonywanych zdjęć. Lipiec 2007:
Niestety w miarę użytkowania także i w tym aparacie dostrzegłem spore niedogodności. Pierwszą były spore szumy przy wyższych czułościach uniemożliwiające zrobienie dobrych jakościowo dynamicznych kadrów przy słabym oświetleniu. Przykładem mogą tu być zdjęcia robione podczas przedstawień teatralnych grupy De Oriunde. Drugą wadą jest długi czas ostrzenia przy długich ogniskowych. Utrudnia to zrobienie zdjęć szybko poruszającym się obiektom. Przykładem mogą tu być zdjęcia akrobacji lotniczej.
Kwiecień 2010:
Aparat zakończył swoją karierę w dniu zakupu lustrzanki, mimo to czasem jeszcze się przydaje (np. do fotografowania... lustrzanki).
Canon EOS 450D![]() Typ aparatu: lustrzanka cyfrowa Obiektyw: wymienny Canon EF/EF-S; powiększenie 1,6x Pomiar światła: 35-polowy TTL Wizjer: pentamirror, 0,87x, 95%; LCD 3" TFT (230 kpix) Czas naświetlania: 30-1/4000+B, auto, manual Matryca: 22,2x14,8 mm CMOS; 12.2 Mpix; ISO 100-1600 Zasilanie: akumulator dedykowany (+grip) Producent: Canon Kraj: Japonia Obiektywy: Canon EF 70-300mm f/4-5.6 IS USM MTO-11CA 1000mm f/10 (M42) Helios 44-M4 58mm f/2 (M42) Canon EF-S 18-55mm f/3.5-5.6 IS Canon EF 28-80mm f/3.5-5.6 USM IV Revuenon 135mm f/2.8 (M42) Sprzedane: Canon EF-S 55-250mm f/4-5.6 IS Sigma 70-300mm f/4-5.6 DG Macro Maj 2010:
Ciężko znaleźć słowa, żeby go opisać.
Jakość matrycy jest bez porównania - wreszcie mogłem zacząć używać ISO>100.
Obiektywy oczywiście trzeba poznać, po tym robienie ostrych zdjęć jest dużo przyjemniejsze.
Sigmowa 70-300 to nie był może najlepszy wybór, ale najtańszy. Sprawia nieco problemów, mimo to większość zdjęć lotniczych pochodzi właśnie z niego.
Canonek 28-80 kupiony głównie na imprezy rodzinne i dosyć żadko go przypinam.
Obiektywy M42 - bajka. Helios, powszechnie znany z pięknego bokehu przy f/2, jest fascynującym obiektem zabawy w rozmywanie/makro/tilt-shift.
MTO jest po prostu niesamowite - metrówka w połączeniu z APS-C daje 4x większe powiększenie niż FZ50 se swoim (wtedy imponującym) 420mm.
Zobaczenie przelatującego B747 ze szczegółami czy podglądanie ptaków bez ich straszenia to niezapomniane przeżycia, a księżyc przez niego...
Marzec 2011:
Przez cztery godziny nie miałem obiektywu do spottingu...
Warto było - Canonek 55-250 na obu końcach pięknie ostrzy, ale niestety posiada potężną winietę.
Stabilizacja obrazu jest plusem, ale podczas spottingu rzadko używana.
Maj 2011:
Nie zniosłem tej winiety...
Tym razem dwa długie dni byłem bez obiektywu, a do tego okazyjny zakup przez allegro był dosyć wątpliwy.
Znowu strzał w dziesiątkę - obiektyw ostrzy świetnie nawet na 300mm, których w Sigmie właściwie nie miałem.
Zdjęcia są na tyle dobrej jakości, że zacząłem wrzucać pierwsze FullHD lecących samolotów do galerii :)
Stabilizacja jeszcze lepsza, przy dość długich czasach da się ustrzelić coś ostrego.
Niestety obiektyw okazał sie być nieco za ciemny, przez co musiałem ustawić ISO200 właściwie na stałe.
Sierpień 2011:
Poszukiwania szerokiego kąta do zdjęć kokpitów/statyki i panoram wnętrz skończyły się... kupieniem kitowego 18-55 IS.
Już niedługo zostanie sprawdzony w akcji.
| |||||
|
© Łukasz Stawiarz 2007-2012. All rights reserved. |